Chyba mój ostatni Imagine..
Na życzenie @_RanaHoren_
Dzień 1.
Nie mam pojęcia po
jakie gówno mam pisać ten dziennik, ale warto spróbować. Zamknąłem się w
klatce, po raz kolejny. Zastanawiam się, jak ślepi musza być ludzie wokół mnie
by nie zauważać co się dzieje? Znieczulica która mnie dopadła zaczyna mnie
przerażać, świat jest okrutny. Gdyby nie ona, nie miałbym nikogo. Jest zagubionym
podczas koszmaru aniołem, który chce podarować mi skrzydła. Dlaczego się stara?
Mnie nie można uratować. Od dnia w którym się urodziłem byłem na straconej pozycji.
Osoba która panuje nad nami wszystkimi wiedziała, że będę ofiarą, w końcu ktoś
musi nią być.
Dzień 2.
Oni mówią, że
świetnie mi idzie- nic nie wiedzą, jak można nie zauważyć tak wielkiego bólu,
który na mnie opada? Oh, Michael to tylko ludzie… czego ty się spodziewałeś?
Nic nie jem od dwóch dni, Ashton zaczyna coś podejrzewać, wczoraj chciał zabrać
mnie na pizzę- odmówiłem, jak mógłbym przełknąć cokolwiek? Muszę go zapewnić,
że wszystko w porządku. Doby z niego chłopak ale może zacząć węszyć, nie chce znów
wylądować w wariatkowie. Nie jestem chory psychicznie po prostu życie mnie
męczy.
Dzień 3.
Jestem kupą gówna,
jak mogłem ją uderzyć? Ona… jest wszystkim co mam nie chcę jej teraz stracić.
Chciała zobaczyć moje nadgarstki, musiałem coś zrobić- ona nie może się
dowiedzieć, dobiło by ją to. Trzeci dzień bez jedzenia, Cal i Luke nadal nic
nie widzą.
Dzień 4.
Stan przyniósł mi
działkę, odleciałem. Ashton mnie przyłapał, nie mam pojęcia co będzie dalej.
Obiecał, że jej nie powie ale nie mogę mu ufać. Muszę wziąć sprawy w swoje
ręce, nie chcę ranić nikogo tylko ja zasługuje na ból, tylko ja nikt inny.
Dzień 5.
To nie zły świat. To ja jestem zły.
Dzień 6.
Przestałem okaleczać nadgarstki,
mój anioł nade mną czuwa. Dlaczego marnuje swój czas? Muszę zacząć to robić na
udach, nie będzie mogła tego zauważyć, nie posunie się do oglądania całego
mojego ciała, prawda?
Dzień 7.
Ona powiedziała, że
muszę znaleźć światło. Ale ono nigdy nie nadejdzie. Mam kolejną działkę,
poczekam aż Ashton przestanie węszyć w moim mieszkaniu- nie mogę wpaść po raz
kolejny wtedy wylądowałbym w wariatkowie, nie ma innej opcji. Myślę, że trafię
do nieba przecież od dwudziestu lat żyje w piekle, ktoś musi się nade mną
zlitować. Wczoraj coś przekąsiłem nie mając siły nawet utrzymać gitary. Fani
też zauważają, że coś jest nie tak. Wczoraj na koncercie jedna fanka spojrzała
prosto w moje oczy i rozpłakała się. Tak bardzo chciałem ją przytulić i
powiedzieć, że wszystko będzie dobrze… Ale nie mogłem jaj okłamać.
Dzień 8.
To cholernie głupie.
Nadzieje, którą ona trzyma dla mnie jest bezsensowna jedna osoba nie jest w
stanie mnie uratować. Za kilka lat stanę się kolejną bezwartościową osobą,
wszyscy o mnie zapomną i porzucą w cień. Zaczynam myśleć o tym jak ze sobą
skończę, nie chce robić z tego wielkiego wydarzenia. Cicho, spokojnie, na tyle
boleśnie by czuć jeszcze to ulatujące życie.
Dzień 9.
Dlaczego moje serce
się nie poddaje? Dlaczego jeszcze próbuje walczyć? Czuję się zmęczony tą wewnętrzną
walką. Ciężko mi się oddycha, nie śpię już wcale. Patrząc w ciemność nocy czuję
jak szaleję. Gwiazdy, czy to nią stanę się po śmierci? Czy będę jasno świecił
nad głowami bliskich? Czy stanę się ich aniołem stróżem? Czy miałem
kiedykolwiek cel? Czy myślałem o przyszłości? Zostawię ich, Ashtona, Luka,
Caluma… Zostawię ją, czy będą tęsknić? Może oni już wiedzą jak skończę? Czy
dadzą radę ominąć ból który przyjdzie wraz z moim odejściem? Nie chcę ich ranić
ja po prostu… nie potrafię walczyć ze sztormem w środku mnie.
Dzień 10.
Jestem marzycielem.
Jestem samotny, smutny, pełen obaw. Otwieram swoje serce dla wszystkich, tylko
nie dla samego siebie. Jestem egoistą. Jestem samolubny. Jestem ofiarą. Jestem
wredny. Kim jestem? Żałuje swojej wrażliwości, nie lepiej byłoby
po prostu mieć to wszystko gdzieś? Czy czas, miłość, przyjaźń, czy to w ogóle
by się liczyło? Pytania, ciągle pytania na które nie znajdę odpowiedzi. Zjedzą
mnie własne demony, one potrafią pływać, one walczą, nie poddają się, zabierają
ostatki moich sił.
Dzień 11.
Życie ludzkie jest
bardzo kruche. Wystarczy jedno głębsze cięcie i mogę się go pozbyć. Kusząca
propozycja.
Dzień 12.
Znalazłem jeden
jedyny powód dla którego jeszcze oddycham- kocham ją tak bardzo ją kocham, że
nie potrafię ze sobą skończyć. Uśmiercam się lecz powoli, by móc chwilę dłużej
trzymać ją w ramionach. Marta, kurwa, musisz być jebanym aniołem? Przez ciebie
wszystko staje się jaśniejsze. Wszystko nabiera nieco żywszych barw. Kiedy
czuję Twoje wargi, widzę Twój uśmiech- nie chcę się poddawać. Dlaczego mi to
robisz? Dlaczego jesteś moją opoką? Moim rajem, moim słońcem, moim powietrzem…
moim światem? Jak chcesz mnie naprawić? Jak pomożesz mi przebrnąć przez to
wszystko? Jak pomożesz mi oddychać?
Dzień 13.
Pechowa trzynastka,
Ashton zajrzał do mojej lodówki w której stało tylko zepsute, dwutygodniowe
mleko. On wie, jest mądry. Zaczyna spędzać ze mną więcej czasu, chyba chce się
mną napełnić by później było mu łatwiej, by później nie płakać. Lecz czy może
spędzić ze mną czas na zapas? On się poddał, widzę to w jego oczach. Nie widzi
dla mnie ratunku. Marta dziś płakała, już mi nie wierzy. Wszystko zaczyna się
psuć lecz ona nadal jest powodem, jedynym powodem. Tylko czy ona wie, że ją
kocham? Czy ona zdaje sobie z tego sprawę? Nigdy jej nie odpowiedziałem na Kocham Cię Mikey. Nigdy.
Dzień 14.
Fani wiedzą, walczą
dla mnie. Chcą pomóc. Nie mogę wchodzić na Twittera, za dużo wiadomości od
nich. Dziś na koncercie, każda dziewczyna miała narysowanego na nadgarstku
motyla, podczas Wherever You Are podniosły swoje ręce. Rozwaliło mnie to,
miałem ochotę płakać. Pożegnać się z nimi. Chciałem powiedzieć, że będę ich
aniołem, żeby nie płakały.
Dzień 15.
Kapiąca na białe
płytki krew mnie uspokaja, jestem wyciszony, znajduje w sobie punkt w którym
nic się nie liczy, tylko ta czerwona ciecz kapiąca z moich ud. Wczoraj dałem sobie
w żyłę, nie mogłem dłużej wytrzymać myśli, że fani żyją w ciągłym strachu o
moje życie. Stan ma przynieść mi kolejne dwie strzykawki na dniach. Muszę
zapomnieć o wczorajszym koncercie.
Dzień 16.
Marta wie wszystko,
Ashton jej powiedział. Uderzyła mnie, uderzyła z całej swojej siły w mój
policzek. Powiedziała, że mnie nienawidzi, że ma dość. Najwyższy czas… czuję
to. Świat mnie nienawidzi, ona mnie nienawidzi, ja nienawidzę samego siebie.
Dzień 17.
Nie jem, nie piję,
nie śpię, nie mówię. Wpadłem w stan wszystko-mi-jedno i zaczyna mnie to
przerażać. Ashton odwołał kilka koncertów żebym mógł wydobrzeć… Wiara we mnie
nagle powróciła panie Irwin? Marta się nie odzywa, mam dość.
Dzień 18.
Solę moje rany, lecz
nie mogę wyleczyć się z tego co czuję. Jestem opuszczonym statkiem na morzu
życia. Ona jest głosem w mojej głowie. Nie kończące się szepty w mojej głowie.
Wariuję. Tęsknię za nią. Gdzie jesteś? Przepraszam nie chciałem cię zranić,
chciałem zranić samego siebie.
Dzień 19.
Jestem na dachu
swojego apartamentowca. Dwadzieścia pięć pięter nad ziemią. Nie boję się.
Jestem spokojny tak jak moje wolno bijące serce, patrzę na pomarańczowe słońce,
które właśnie wschodzi. Dziś w nocy nie znalazłem żadnego powodu do życia i
wiedziałem, że dziś nadszedł mój dzień. Nie, nie chce skoczyć- chcę tylko
powiedzieć ostateczne żegnaj. Podziwiam po raz ostatni świat, który przez całe
swoje życie nienawidziłem. Właśnie dodałem dwa ostatnie posty na Twitterze,
brzmiące:
Kocham Was.
Żegnajcie.
I ruciłem telefon z
dachu. Żegnaj dzienniku, tylko ty wytrzymałeś ze mną do końca.
jezu ryczę jak głupia ;ccc jak dałaś radę to pisać? ja bym nie wytrzymała, zatopiłabym dom łzami. imagin p r z e p i ę k n y. nie możesz przestać pisać, proszę nie rób mi tego ;( ja... kocham Cię <3 ~ @luv_my_horan
OdpowiedzUsuńCzemu?! Czemu?! Czemu?!
OdpowiedzUsuńPłaczę jak głupia... Znowu się nie pozbieram... Tak samo jak po moim śnie... Ooo... Fajnie... Znajomi się ze mnie śmieją... Jebana impreza...
Wracając do imagina... Złamałaś mnie... Masz wielki talent, ostatnio trudno doprowadzić mnie do płaczu...
Jeśli zawieszasz konto... Zrozumiem... Chcę tylko, żebyś wiedziała, że uważam, że masz wielki talent i całkowicie wspieram Cię w tym, co robisz...
Mam nadzieję, że wrócisz do pisania...ilysfm <3 Dziekuję za wspaniałe imaginy...
@Dame_Tanton
O mój Boże...To jest piękne... Takie prawdziwe. O słodki Jezu... Dzień dziesiąty opisuje całkowicie mnie ._.
OdpowiedzUsuńWidziałam na Twitterze, że zawieszasz konto :( Szkoda, ale rozumiem. Obowiązki nie dają żyć :/ Mam nadzieję, że jeszcze tu wrócisz, bo naprawdę K O C H A M Twoje imaginy :)
Dziękujemy <3
bb ;] xx.
Cholera. Miałaś rację. Jest smutny. Cholernie. Płaczę. Kocham Cię.
OdpowiedzUsuń@awmycake
Dlaczego?! Miało już nie być smutnych imaginów... To jest takie piękne... Mam nadzieję że następny będzie weselszy :)
OdpowiedzUsuńNiewiem co napisać poprostu jeden wielki szok
OdpowiedzUsuńSzok niewiem co pisać
OdpowiedzUsuńMatko..ryczee, mam nadzieję, że Mikey i żaden z chłopców tego nie zrobi. Kocham Cię i Twoje imaginy ♥
OdpowiedzUsuńRyczę... Jesteś niesamowita ♥ Dziękuję za imaginy, mam nadzieję, że wrócisz do pisania ♥
OdpowiedzUsuńAww, kochanie naprawdę dziękuję za ten imagine!<3 Kocham Cię, twoją twórczość i dziękuję za każdą wolną chwilę poświęconą na napisa
OdpowiedzUsuńnie każdego wyrazu w tym imagine. Proszę nie kończ pisać, będę tęsknić za tym :c
Gorąco Cię pozdrawiam i życzę weny (Oraz większego dostępu do internetu, hahah:D)
~Pajka/@_RanaHoren_ xx
Matko zabiję Cię (tak to jest groźba) NIE MIAŁO BYĆ SMUTNYCH IMAGINÓW! Ale Boże tak bardzo ryczałam, czemu mi to zrobiłaś? Czemu akurat mi? Mój ulubiony imagin i chyba nic tego nie zmieni po prostu tak bardzo idealny. Dziękuje...
OdpowiedzUsuńJejku to takie piękne, kocham smutne imaginy *-*
OdpowiedzUsuńzapraszam
fucking-decision.blogspot.com/
Jeju płaczę ;cc
OdpowiedzUsuńMasz pisać te imaginy rozumiesz? Kocham je czytać! Ty masz do tego talent c;
Ilysm <3
O jezu jesteś niesamowita płacze :(
OdpowiedzUsuńJezu, płaczę..
OdpowiedzUsuńPisz jak najwięcej. Jesteś cudowna @kits_pants
Kiedy nastepny?:)
OdpowiedzUsuńJeezu to jest piękne *_* Kocham cię ! NIe zawieszaj konta ! Nie zmarnuj swojego talentu :*
OdpowiedzUsuńPiekne ! Nie rezygnuj z pisania imaginów ! Masz talent :*
OdpowiedzUsuńBoże przepiękne! Ryczę! To, co napisałaś opisuje idealnie mój stan. Jednak nikt o tym nie wie. I niech tak zostanie.
OdpowiedzUsuńJednak po przeczytaniu tego zaczęłam nabierać nadzieji. Z całego serca dziękuję i proszę, nie przestawaj pisać. Choćby dla takiej beznadziejnej mnie...
jak mogłaś?!?!?!?!?!
OdpowiedzUsuńjesteś okropna!!!!!!
nie chcę czytać takich imaginów, są straszne.
mam za bardzo wybujałą wyobraźnie, ja to wszystko widzę, nie chcę.
wiesz...
miałam nadzieję, że ktoś go uratuje, że Marta wróci, że Ash powie pozostałym chłopcom i razem coś wykombinują, ale nie, po co?
twoje imaginy są świetne i uwielbiam twój styl pisania, ale bardzo mnie smucą gdy źle się kończą.
bosz dlaczego ja płaczę???
to przez ciebie!
i tak cię kocham xx
czekam na kolejne imaginy i mam nadzieję, że nie będą już takie smutne :)
Twoja Klauduszka xx
CZEMU TAK CHOLERNIE RYCZĘ?
OdpowiedzUsuńto było takie.. piękne
<3
JEZU ryczę :'''( PIĘKNY <333
OdpowiedzUsuńBłagam, zróbcie drugą część! Xx
OdpowiedzUsuń