sobota, 1 marca 2014

,,Diary'' - Michael Clifford Imagine

Chyba mój ostatni Imagine..
Na życzenie @_RanaHoren_



Dzień 1.
Nie mam pojęcia po jakie gówno mam pisać ten dziennik, ale warto spróbować. Zamknąłem się w klatce, po raz kolejny. Zastanawiam się, jak ślepi musza być ludzie wokół mnie by nie zauważać co się dzieje? Znieczulica która mnie dopadła zaczyna mnie przerażać, świat jest okrutny. Gdyby nie ona, nie miałbym nikogo. Jest zagubionym podczas koszmaru aniołem, który chce podarować mi skrzydła. Dlaczego się stara? Mnie nie można uratować. Od dnia w którym się urodziłem byłem na straconej pozycji. Osoba która panuje nad nami wszystkimi wiedziała, że będę ofiarą, w końcu ktoś musi nią być.
Dzień 2.
Oni mówią, że świetnie mi idzie- nic nie wiedzą, jak można nie zauważyć tak wielkiego bólu, który na mnie opada? Oh, Michael to tylko ludzie… czego ty się spodziewałeś? Nic nie jem od dwóch dni, Ashton zaczyna coś podejrzewać, wczoraj chciał zabrać mnie na pizzę- odmówiłem, jak mógłbym przełknąć cokolwiek? Muszę go zapewnić, że wszystko w porządku. Doby z niego chłopak ale może zacząć węszyć, nie chce znów wylądować w wariatkowie. Nie jestem chory psychicznie po prostu życie mnie męczy.
Dzień 3.
Jestem kupą gówna, jak mogłem ją uderzyć? Ona… jest wszystkim co mam nie chcę jej teraz stracić. Chciała zobaczyć moje nadgarstki, musiałem coś zrobić- ona nie może się dowiedzieć, dobiło by ją to. Trzeci dzień bez jedzenia, Cal i Luke nadal nic nie widzą.
Dzień 4.
Stan przyniósł mi działkę, odleciałem. Ashton mnie przyłapał, nie mam pojęcia co będzie dalej. Obiecał, że jej nie powie ale nie mogę mu ufać. Muszę wziąć sprawy w swoje ręce, nie chcę ranić nikogo tylko ja zasługuje na ból, tylko ja nikt inny.
Dzień 5.
To nie zły świat. To ja jestem zły.
Dzień 6.
Przestałem okaleczać nadgarstki, mój anioł nade mną czuwa. Dlaczego marnuje swój czas? Muszę zacząć to robić na udach, nie będzie mogła tego zauważyć, nie posunie się do oglądania całego mojego ciała, prawda?
Dzień 7.
Ona powiedziała, że muszę znaleźć światło. Ale ono nigdy nie nadejdzie. Mam kolejną działkę, poczekam aż Ashton przestanie węszyć w moim mieszkaniu- nie mogę wpaść po raz kolejny wtedy wylądowałbym w wariatkowie, nie ma innej opcji. Myślę, że trafię do nieba przecież od dwudziestu lat żyje w piekle, ktoś musi się nade mną zlitować. Wczoraj coś przekąsiłem nie mając siły nawet utrzymać gitary. Fani też zauważają, że coś jest nie tak. Wczoraj na koncercie jedna fanka spojrzała prosto w moje oczy i rozpłakała się. Tak bardzo chciałem ją przytulić i powiedzieć, że wszystko będzie dobrze… Ale nie mogłem jaj okłamać.
Dzień 8.
To cholernie głupie. Nadzieje, którą ona trzyma dla mnie jest bezsensowna jedna osoba nie jest w stanie mnie uratować. Za kilka lat stanę się kolejną bezwartościową osobą, wszyscy o mnie zapomną i porzucą w cień. Zaczynam myśleć o tym jak ze sobą skończę, nie chce robić z tego wielkiego wydarzenia. Cicho, spokojnie, na tyle boleśnie by czuć jeszcze to ulatujące życie.
Dzień 9.
Dlaczego moje serce się nie poddaje? Dlaczego jeszcze próbuje walczyć? Czuję się zmęczony tą wewnętrzną walką. Ciężko mi się oddycha, nie śpię już wcale. Patrząc w ciemność nocy czuję jak szaleję. Gwiazdy, czy to nią stanę się po śmierci? Czy będę jasno świecił nad głowami bliskich? Czy stanę się ich aniołem stróżem? Czy miałem kiedykolwiek cel? Czy myślałem o przyszłości? Zostawię ich, Ashtona, Luka, Caluma… Zostawię ją, czy będą tęsknić? Może oni już wiedzą jak skończę? Czy dadzą radę ominąć ból który przyjdzie wraz z moim odejściem? Nie chcę ich ranić ja po prostu… nie potrafię walczyć ze sztormem w środku mnie.
Dzień 10.
Jestem marzycielem. Jestem samotny, smutny, pełen obaw. Otwieram swoje serce dla wszystkich, tylko nie dla samego siebie. Jestem egoistą. Jestem samolubny. Jestem ofiarą. Jestem wredny. Kim jestem?  Żałuje swojej wrażliwości, nie lepiej byłoby po prostu mieć to wszystko gdzieś? Czy czas, miłość, przyjaźń, czy to w ogóle by się liczyło? Pytania, ciągle pytania na które nie znajdę odpowiedzi. Zjedzą mnie własne demony, one potrafią pływać, one walczą, nie poddają się, zabierają ostatki moich sił.
Dzień 11.
Życie ludzkie jest bardzo kruche. Wystarczy jedno głębsze cięcie i mogę się go pozbyć. Kusząca propozycja.
Dzień 12.
Znalazłem jeden jedyny powód dla którego jeszcze oddycham- kocham ją tak bardzo ją kocham, że nie potrafię ze sobą skończyć. Uśmiercam się lecz powoli, by móc chwilę dłużej trzymać ją w ramionach. Marta, kurwa, musisz być jebanym aniołem? Przez ciebie wszystko staje się jaśniejsze. Wszystko nabiera nieco żywszych barw. Kiedy czuję Twoje wargi, widzę Twój uśmiech- nie chcę się poddawać. Dlaczego mi to robisz? Dlaczego jesteś moją opoką? Moim rajem, moim słońcem, moim powietrzem… moim światem? Jak chcesz mnie naprawić? Jak pomożesz mi przebrnąć przez to wszystko? Jak pomożesz mi oddychać?
Dzień 13.
Pechowa trzynastka, Ashton zajrzał do mojej lodówki w której stało tylko zepsute, dwutygodniowe mleko. On wie, jest mądry. Zaczyna spędzać ze mną więcej czasu, chyba chce się mną napełnić by później było mu łatwiej, by później nie płakać. Lecz czy może spędzić ze mną czas na zapas? On się poddał, widzę to w jego oczach. Nie widzi dla mnie ratunku. Marta dziś płakała, już mi nie wierzy. Wszystko zaczyna się psuć lecz ona nadal jest powodem, jedynym powodem. Tylko czy ona wie, że ją kocham? Czy ona zdaje sobie z tego sprawę? Nigdy jej nie odpowiedziałem na Kocham Cię Mikey. Nigdy.
Dzień 14.
Fani wiedzą, walczą dla mnie. Chcą pomóc. Nie mogę wchodzić na Twittera, za dużo wiadomości od nich. Dziś na koncercie, każda dziewczyna miała narysowanego na nadgarstku motyla, podczas Wherever You Are podniosły swoje ręce. Rozwaliło mnie to, miałem ochotę płakać. Pożegnać się z nimi. Chciałem powiedzieć, że będę ich aniołem, żeby nie płakały.
Dzień 15.
Kapiąca na białe płytki krew mnie uspokaja, jestem wyciszony, znajduje w sobie punkt w którym nic się nie liczy, tylko ta czerwona ciecz kapiąca z moich ud. Wczoraj dałem sobie w żyłę, nie mogłem dłużej wytrzymać myśli, że fani żyją w ciągłym strachu o moje życie. Stan ma przynieść mi kolejne dwie strzykawki na dniach. Muszę zapomnieć o wczorajszym koncercie.
Dzień 16.
Marta wie wszystko, Ashton jej powiedział. Uderzyła mnie, uderzyła z całej swojej siły w mój policzek. Powiedziała, że mnie nienawidzi, że ma dość. Najwyższy czas… czuję to. Świat mnie nienawidzi, ona mnie nienawidzi, ja nienawidzę samego siebie.
Dzień 17.
Nie jem, nie piję, nie śpię, nie mówię. Wpadłem w stan wszystko-mi-jedno i zaczyna mnie to przerażać. Ashton odwołał kilka koncertów żebym mógł wydobrzeć… Wiara we mnie nagle powróciła panie Irwin? Marta się nie odzywa, mam dość.
Dzień 18.
Solę moje rany, lecz nie mogę wyleczyć się z tego co czuję. Jestem opuszczonym statkiem na morzu życia. Ona jest głosem w mojej głowie. Nie kończące się szepty w mojej głowie. Wariuję. Tęsknię za nią. Gdzie jesteś? Przepraszam nie chciałem cię zranić, chciałem zranić samego siebie.
Dzień 19.
Jestem na dachu swojego apartamentowca. Dwadzieścia pięć pięter nad ziemią. Nie boję się. Jestem spokojny tak jak moje wolno bijące serce, patrzę na pomarańczowe słońce, które właśnie wschodzi. Dziś w nocy nie znalazłem żadnego powodu do życia i wiedziałem, że dziś nadszedł mój dzień. Nie, nie chce skoczyć- chcę tylko powiedzieć ostateczne żegnaj. Podziwiam po raz ostatni świat, który przez całe swoje życie nienawidziłem. Właśnie dodałem dwa ostatnie posty na Twitterze, brzmiące:
Kocham Was.
Żegnajcie.
I ruciłem telefon z dachu. Żegnaj dzienniku, tylko ty wytrzymałeś ze mną do końca.




23 komentarze:

  1. jezu ryczę jak głupia ;ccc jak dałaś radę to pisać? ja bym nie wytrzymała, zatopiłabym dom łzami. imagin p r z e p i ę k n y. nie możesz przestać pisać, proszę nie rób mi tego ;( ja... kocham Cię <3 ~ @luv_my_horan

    OdpowiedzUsuń
  2. Czemu?! Czemu?! Czemu?!
    Płaczę jak głupia... Znowu się nie pozbieram... Tak samo jak po moim śnie... Ooo... Fajnie... Znajomi się ze mnie śmieją... Jebana impreza...
    Wracając do imagina... Złamałaś mnie... Masz wielki talent, ostatnio trudno doprowadzić mnie do płaczu...
    Jeśli zawieszasz konto... Zrozumiem... Chcę tylko, żebyś wiedziała, że uważam, że masz wielki talent i całkowicie wspieram Cię w tym, co robisz...
    Mam nadzieję, że wrócisz do pisania...ilysfm <3 Dziekuję za wspaniałe imaginy...
    @Dame_Tanton

    OdpowiedzUsuń
  3. O mój Boże...To jest piękne... Takie prawdziwe. O słodki Jezu... Dzień dziesiąty opisuje całkowicie mnie ._.
    Widziałam na Twitterze, że zawieszasz konto :( Szkoda, ale rozumiem. Obowiązki nie dają żyć :/ Mam nadzieję, że jeszcze tu wrócisz, bo naprawdę K O C H A M Twoje imaginy :)

    Dziękujemy <3

    bb ;] xx.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cholera. Miałaś rację. Jest smutny. Cholernie. Płaczę. Kocham Cię.
    @awmycake

    OdpowiedzUsuń
  5. Dlaczego?! Miało już nie być smutnych imaginów... To jest takie piękne... Mam nadzieję że następny będzie weselszy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niewiem co napisać poprostu jeden wielki szok

    OdpowiedzUsuń
  7. Szok niewiem co pisać

    OdpowiedzUsuń
  8. Matko..ryczee, mam nadzieję, że Mikey i żaden z chłopców tego nie zrobi. Kocham Cię i Twoje imaginy ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Ryczę... Jesteś niesamowita ♥ Dziękuję za imaginy, mam nadzieję, że wrócisz do pisania ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Aww, kochanie naprawdę dziękuję za ten imagine!<3 Kocham Cię, twoją twórczość i dziękuję za każdą wolną chwilę poświęconą na napisa
    nie każdego wyrazu w tym imagine. Proszę nie kończ pisać, będę tęsknić za tym :c
    Gorąco Cię pozdrawiam i życzę weny (Oraz większego dostępu do internetu, hahah:D)
    ~Pajka/@_RanaHoren_ xx

    OdpowiedzUsuń
  11. Matko zabiję Cię (tak to jest groźba) NIE MIAŁO BYĆ SMUTNYCH IMAGINÓW! Ale Boże tak bardzo ryczałam, czemu mi to zrobiłaś? Czemu akurat mi? Mój ulubiony imagin i chyba nic tego nie zmieni po prostu tak bardzo idealny. Dziękuje...

    OdpowiedzUsuń
  12. Jejku to takie piękne, kocham smutne imaginy *-*
    zapraszam
    fucking-decision.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeju płaczę ;cc
    Masz pisać te imaginy rozumiesz? Kocham je czytać! Ty masz do tego talent c;
    Ilysm <3

    OdpowiedzUsuń
  14. O jezu jesteś niesamowita płacze :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Jezu, płaczę..
    Pisz jak najwięcej. Jesteś cudowna @kits_pants

    OdpowiedzUsuń
  16. Kiedy nastepny?:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeezu to jest piękne *_* Kocham cię ! NIe zawieszaj konta ! Nie zmarnuj swojego talentu :*

    OdpowiedzUsuń
  18. Piekne ! Nie rezygnuj z pisania imaginów ! Masz talent :*

    OdpowiedzUsuń
  19. Boże przepiękne! Ryczę! To, co napisałaś opisuje idealnie mój stan. Jednak nikt o tym nie wie. I niech tak zostanie.
    Jednak po przeczytaniu tego zaczęłam nabierać nadzieji. Z całego serca dziękuję i proszę, nie przestawaj pisać. Choćby dla takiej beznadziejnej mnie...

    OdpowiedzUsuń
  20. jak mogłaś?!?!?!?!?!
    jesteś okropna!!!!!!
    nie chcę czytać takich imaginów, są straszne.
    mam za bardzo wybujałą wyobraźnie, ja to wszystko widzę, nie chcę.
    wiesz...
    miałam nadzieję, że ktoś go uratuje, że Marta wróci, że Ash powie pozostałym chłopcom i razem coś wykombinują, ale nie, po co?
    twoje imaginy są świetne i uwielbiam twój styl pisania, ale bardzo mnie smucą gdy źle się kończą.
    bosz dlaczego ja płaczę???
    to przez ciebie!
    i tak cię kocham xx
    czekam na kolejne imaginy i mam nadzieję, że nie będą już takie smutne :)
    Twoja Klauduszka xx

    OdpowiedzUsuń
  21. CZEMU TAK CHOLERNIE RYCZĘ?
    to było takie.. piękne
    <3

    OdpowiedzUsuń
  22. JEZU ryczę :'''( PIĘKNY <333

    OdpowiedzUsuń
  23. Błagam, zróbcie drugą część! Xx

    OdpowiedzUsuń