sobota, 22 marca 2014

„Ask Me Anything” by Tina

Tak więc dziś publikuję pracę zajmującą pierwsze miejsce w konkursie! :) Jest to Shot ,,Ask Me Anything'' napisany przez Tinę. :) Przypominam o tym, że wszystkie dziewczęta które zostały wyróżnione w konkursie muszą napisać do mnie e-maila w celu ogarnięcia tej całej nagrodowej sprawy. Mam nadzieję, że praca spodoba się Wam tak samo jak podoba się mi. x :)

 „Ask Me Anything”
Powiadomienie o nowym pytaniu w skrzynce Ashtona pojawiło się na ekranie jego telefonu podczas lekcji fizyki. Pani White akurat pisała na tablicy treść zadania do wykonania, więc chłopak postanowił zaryzykować i odblokował komórkę. Ukrył przedmiot za piórnikiem i nacisnął na ikonkę tumblra. Aplikacja otwierała się zdecydowanie za długo, ponieważ nauczycielka zbliżała się do końca zadania. Chłopak zacisnął pięści i zerknął na ekran telefonu. Pytanie otrzymał od nieznanego mu bloga o URL'u „punk-rock-101”. Uśmiechnął się pod nosem.

Punk-rock-101: Super blog. Słuchasz Hedley? Doceniam.”

Szybko przejrzał stronę należącą do pytającego. A raczej, jak dowiedział się po chwili, pytającej. Dobry gust muzyczny, blog w stylu soft grunge'owym, sporo zabawnych postów... Chłopak nawet nie zorientował się, w którym momencie kliknął „Obserwuj” w prawym górnym rogu ekranu. Następnie odpowiedział na zadane pytanie.

Irworld:Dziękuję. Twój blog również przypadł mi do gustu. All Time Low? Weezer? Blink 182? Chyba się dogadamy.

Przez chwilę wahał się, jednak na końcu wiadomości, jeszcze przed kropką ustawił uśmiechniętą buźkę, puszczającą oczko do dziewczyny po drugiej stronie. Ledwo zdążył nacisnąć „odpowiedz”, kiedy poczuł zimną dłoń na swoim ramieniu. Skóra zakryta jedynie częściowo przez ramiączko koszulki napięła się, kiedy zorientował się, kto stoi za nim. Cholera.

-Ashton Fletcher Irwin... Chłopcze, nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę z tego, że uzależnienie się leczy. To już piąty raz w tym tygodniu, kiedy przyłapuje Cię na używaniu telefonu podczas zajęć. Przykro mi, ale to oznacza, że dzisiaj zostaniesz w szkolnej kozie. Jedna godzina lekcyjna. Rozumiemy się?- kobieta uniosła brwi i zacisnęła suche, spierzchnięte wargi w siną kreskę.
-Oczywiście, pani White.- przytaknął grzecznie chłopak i poczuł, jak palce kobiety odsuwają się od jego ramienia. Odetchnął z ulgą, kiedy nauczycielka wróciła do tablicy, pozostawiając jego telefon obok piórnika.

Oczy wszystkich uczniów jeszcze przez chwilę były zwrócone w stronę Ashtona, jednak po chwili każdy zajął się rozwiązywaniem zadań. Chłopak patrzył tępo w tablicę, do momentu, w którym na wyświetlaczu jego telefonu nie pojawiło się powiadomienie o nowym pytaniu. Uśmiechnął się i odblokował go ponownie.


~*~

Ashton często przebywał w kozie i osobiście nawet lubił to miejsce. W sali zawsze siedziała najwyżej trójka uczniów, a nauczyciel, który miał ich pilnować najczęściej przysypiał, czytał kolorowe magazyny, bądź po prostu, znudzony obecnością kilkunastolatków, obchodził szkołę parę razy, udając, że ma coś niezmiernie ważnego do sprawdzenia.

Punk-rock-101: Pop punk to zdecydowanie moje klimaty. Słucham również mocniejszych kawałków, ale są to raczej pojedyncze przykłady”

Ashton dopiero po wyjściu pana Elev'a z pomieszczenia znalazł moment na odpisanie dziewczynie.

Irworld:Moglibyśmy mówić jeszcze długo o muzyce, jednak chciałbym nadmienić, że dzięki Tobie trafiłem do kozy. Cóż, nauczyciele chyba nie lubią, gdy zamiast na fizyce skupiasz się na tumblrze...”

Zaśmiał się cicho na własny żart, przez co dziewczyna po jego lewej zerknęła na niego podejrzliwie. Przeprosił ją za swoje zachowanie szeptem i parokrotnie zastukał palcami o stół. Na nową wiadomość nie musiał czekać długo.

Punk-rock-101: „Cholera, przepraszam Cię strasznie... Fakt, nauczyciele tylko by karali...”

Po tym zdaniu było kilka linijek odstępu.

„Jestem Daisy, a Ty?”

Palce chłopaka szybko uderzały o dotykową klawiaturę.

Irworld: „Ashton, miło mi. Co mogę więcej powiedzieć? Mam 19 lat, parę jedynek z historii, a, i psa. Skąd jesteś?”

Po wysłaniu wiadomości Ashton na odpowiedź czekał najwyżej minutę, co chwilę zerkając za okno, by wyłapać piękno dnia, który musiał spędzić w tym samym miejscu, co zwykle. Dobijała go myśl o tym, że zawsze plan jego dnia był taki sam... Nudny i mozolny. Nienawidził tak żyć, jednak obiecał rodzicom, że skończy szkołę, zanim zajmie się zespołem, z którym pracował od jakiegoś czasu.

Punk-rock-101: „To oznacza, że jesteś moim równieśnikiem.”

Wiadomość wydawała się być za krótka.

Irworld: „Nadal nie wiem, skąd jesteś, księżniczko.”

To, że ostatnie słowo odpowiedzi było głupie i kokieteryjne przemówiło do niego dopiero po kliknięciu „wyślij”, co oznaczało, że przemówiło o wiele za późno.

Chłopak skarcił się w myślach za swoje nienaturalne zwroty i miał nadzieję, że dziewczyna nie przestraszy się po zobaczeniu tej odpowiedzi.

Punk-rock-101:Zdecydowanie nie musisz tego wiedzieć, książę. Widzę, że jesteś chyba odrobinę zbyt ciekawski.”

Ashton odetchnął z ulgą, śmiejąc się delikatnie.

Irworld: „Jedna z moich licznych zalet”

Punk-rock-101: „Czy zaliczasz do nich również skromność?”

Irworld: „Ha-ha! Nie koniecznie.”

Punk-rock-101: „To opowiedz mi o pozostałych”

Irworld: „Powinnaś wiedzieć, że całkiem nieźle radzę sobie z pałeczkami.”

Punk-rock-101: „Miłośnik sushi...?

Śmiech Ashtona przebił ciszę w sali po raz kolejny, a dziewczyna obok spojrzała na niego wzrokiem, który mógłby powstrzymać konkwistadorów od podboju Indii. Zacisnął wargi, sprawiając, że jego twarz nabrała koloru buraka, jednak przynajmniej nie przeszkadzał swojej towarzyszce w siedzeniu w zupełnej, nudnej i bezsensownej ciszy. Cóż, ludzie mają różne hobby.

Irworld: „Perkusista...........”

Punk-rock-101: „Zgrywam się. Trudno nie wiedzieć o Twoim talencie”

„Trudno nie wiedzieć o Twoim talencie”? „TRUDNO NIE WIEDZIEĆ O TWOIM TALENCIE”?! Chłopak przełknął ślinę. Wręcz nie możliwe zdawało się to, że dziewczyna po drugiej stronie znała zespół, w którym zwykł grywać, ponieważ mieli oni na razie jeden występ, na który przyszło najwyżej dwanaście osób. Może to była kolejna porcja sarkazmu? Wolał nie ryzykować.

Irworld: „?”

Tym razem na odpowiedź czekał dłużej. Miał wrażenie, że nigdy nie otrzyma powiadomienia o jej dotarciu, jednak w końcu telefon dał o sobie znać.

Punk-rock-101: „She sits at home with the lights out, seeing life in different colours.”

Chłopak miał wrażenie, że świat się zatrzymał. Że ta wiadomość była żartem i zaraz zniknie z jego ekranu. Nie znikała.

Nie zwracał uwagi na dziewczynę obok. Nie zwracał uwagi na fakt, że pan Elev może wrócić w każdej chwili. Zerwał się z siedzenia i po prostu wyszedł z klasy.

Irworld:Wyjdź przed budynek szkoły.”

Wręcz biegł przez korytarze, próbując przypomnieć sobie każdą Daisy, jaką w życiu poznał. Przypomniał sobie trzy. Z jedną budował zamki z piasku w przedszkolu, drugą poznał na domówce u kumpla, a trzecia... Chodzili razem na francuski... Miała długie, blond włosy i oczy zawsze skierowane w stronę ziemi. Przynajmniej, kiedy przechodził obok. Pewnego dnia nawet zerknął na czubki jej butów, by upewnić się, że wszystko z nimi w porządku. Była niewysoka, a jej zadarty nosek zawsze kojarzył mu się z jego kuzynką. Jakim cudem nigdy nie zwrócił na nią uwagi?


Może ona po prostu owej uwagi unikała...?


Wyszedł przed budynek i odetchnął świeżym, kwietniowym powietrzem. Jego płuca wręcz prosiły się o jego dawkę.

Przed szkołą był zupełnie sam, więc zaczął kręcić się po dziedzińcu w celu znalezienia dziewczyny. Najpierw zszedł schodami na plac, jednak było to bez celowe, więc wrócił na górę. Minął grupę chłopaków, którzy rozmawiali o czymś zupełnie nieistotnym i poczuł wibrację telefonu w kieszeni. Pośpiesznie go odblokował.

Punk-rock-101: „W lewo.”

Od razu odwrócił się we wskazaną stronę.

Stała tam.

Cholera, dlaczego nigdy wcześniej nie zwrócił uwagi na to, jak piękna była? Jej oczy po raz pierwszy były skierowane prosto w niego, więc pierwszą rzeczą, jaką wyłapał był ich szmaragdowy kolor. Wsunął telefon z powrotem do kieszeni.

-Daisy?- podszedł o krok bliżej do blondynki, która uśmiechnęła się niepewnie.
-Ashton? Ja... Ja przepraszam cię strasznie za tą akcję... Wiem, zachowałam się idiotycznie i powinnam ci to wszystko powiedzieć prosto w oczy.
-Nie mam ci niczego za złe... Po prostu zdziwiło mnie to, że znasz mnie... A właściwie mój zespół.- chłopak przybliżył się o kolejny krok w stronę Daisy. Ta, przeniosła ciężar ciała z pięta na palce i z powrotem.
-Jesteście zarąbiści. A ty... Cóż, masz talent i wstyd by było ominąć okazję do powiedzenia ci tego.- odparła cicho, uśmiechając się coraz pewniej i śmielej. Ashton poczuł, jak robi się czerwony. Nie był mistrzem w przyjmowaniu komplementów, szczególnie od tak atrakcyjnych dziewczyn.

A ona, musiał przyznać, była bardzo atrakcyjna.

-Dzięki. Serio. Doceniam.- te trzy słowa brzmiały, jakby wypowiedział je nie człowiek, lecz maszyna. Były mechaniczne i roztrzęsione. A kiedy mechanizm ucichł, między dwójką zapadła cisza. Nie była niezręczna, w żadnym wypadku, jednak na pewno nie była przyjemna. Każdy miał do drugiego tyle pytań, żadne nie wiedziało jak zadać którekolwiek z nich.

Ashton zawahał się, otwierając usta.

„Co mi szkodzi?”

Wzruszył ramionami.

-Za piętnaście minut kończę kozę. Masz ochotę wyrwać się gdzieś do miasta?-

Po wypowiedzeniu tych słów oczy Daisy zapłonęły i miał wrażenie, że w jej sercu ktoś właśnie odpalił pokaz fajerwerków. Nie mógł uwierzyć, że podoba się takiej cudownej dziewczynie.

-Chętnie.- odparła krótko.



Czy Ashton nadal spędza tyle czasu w kozie?

Niezupełnie. Teraz Ashton spędza każdą wolną chwilę z Daisy.

9 komentarzy: