{One-shot nawiązuje poczęści do mojego fanfiction}
,,Myślę... myślę, że skoro wszystko jest skończone, To po prostu powraca w migawkach, wiesz? To jak kalejdoskop wspomnień. Po prostu wszystko wraca. Ale on nigdy tego nie robi. Myślę, że część mnie wiedziała od chwili gdy go ujrzałam, że tak się stanie. To nie istotne co on powiedział, ani co zrobił. To było uczucie, które nadeszło wraz z nim. I szaloną rzeczą jest to, że nie wiem czy kiedykolwiek będę znów czuła w ten sposób. Ale nie wiem czy powinnam. Wiedziałam, ze jego świat porusza się zbyt szybko i płonie zbyt jasno. Ale po prostu pomyślałam, jak diabeł może ciągnąć cię w stronę kogoś kto wygląda jak anioł kiedy się do ciebie uśmiecha? Może on wiedział to od kiedy mnie zobaczył. Wydaje mi się, że po prostu straciłam równowagę. Myślę, że najgorszą częścią tego wszystkiego nie było to, że straciłam jego. Tylko to, że zgubiłam siebie.’’
Jego imię było na ustach wszystkich. To było widać w sposobie w jaki chodził. To było słychać w jego drżącym głosie. Czułam to patrząc na jego popękane usta, przekłute kolczykiem. Spostrzegłam to w mgnieniu oka. Sposób w jaki jego podarte skinny jeans opinały jego nogi, traciłam dla niego głowę. Czułam to w powietrzu gdy przechodził obok mnie. Moją skórę pokrywała gęsia skórka gdy po raz pierwszy odważyłam się spojrzeć w jego bezdenne oczy koloru nieba. Oddech stawał się ciężki gdy patrzył na mnie bez wstydu, ukrywając każde uczucie wewnątrz jego. Nazywali go niebezpieczeństwem, koszmarem, tajemnicą, lecz ja użyłam tylko jednego słowa by określić jego całokształt- zagubiony. Zastanawiałam się jak długo zajęłoby mi zbliżenie się do niego, poznanie jego duszy- wszyscy mówili mi, że wpadnę w kłopoty, że dla niego nie warto ryzykować ale wszystko co czułam to coś w rodzaju pragnienia połączonego z nutą strachu. Następnie okazało się, że to nie ja wybrałam jego- to on wybrał mnie.
~*~
Siedziałam na schodach popijając zimne piwo, marząc o końcu imprezy urodzinowej mojej przyjaciółki. Nienawidziłam dużych imprez i wszystkiego co się z tym wiążę. Byłam licealistką, która podchodziła do wszystkiego z psychologicznego punktu widzenia. Faktem było, iż czasami lubiłam wypić. Wszyscy pytali się co jest ze mną nie tak, lecz ja tylko czekałam na odpowiedni moment by pokazać im jaka jestem na prawdę.
-Dlaczego siedzisz tu sama?- usłyszałam chłodny głos, który znał każdy. Luke. Luke Hemmings.
-Nie widzę powodu byś się o to martwił.- odpowiedziałam kierując wzrok w stronę podłogi dopijając resztki alkoholu z czerwonego kubka.
-Patrz na mnie gdy mówisz.-warknął. Łapiąc mocno moje ramię, podniósł moje ciało do swojego poziomu tak, że patrzyłam prosto w jego oczy.
-Po cholerę tak nerwowo?- zachichotałam patrząc na niego.
-Boisz się?- oparł mnie o ścianę. Jedną ręką oparł się o chłodną nawierzcnię, tak iż był pochylony milimetry nad moją twarzą.
-Nie mam czego.- odparłam drżącym głosem. Spoglądałam w jego oczy zatapiając się w nich, nie chciałam tego lecz jednak to działo się wbrew wszystkiemu. Nie wypiłam dziś za dużo i właśnie w tej chwili żałowałam swojej trzeźwości. Nasze oddechy mieszały się tworząc toksyczną mieszankę, czułam jak żołądek wykręca mi się ze zdenerwowania. Niech to szlag co się ze mną działo? Luke westchnął i odszedł szybko. Tak po prostu zostawił mnie samą ciężko dyszącą pod ścianą tuż obok wyjścia. Wybiegłam z domu Annie chcąc natychmiast się ochłodzić. Fakt był gorący Australijski Luty lecz temperatura w domu była o wiele gorętsza niż ta na zewnątrz. Uspokajałam swoje wnętrze wolno spacerując w stronę swojego osiedla. Sytuacja z Hemmingsem nie chciała wyjść z mojej głowy, krążyła w niej w kółko nie mogąc znaleźć logicznego wytłumaczenia. Dlaczego zainteresował się moją osobą? Szłam tak w skupieniu, wsłuchując się w nocną ciszę gdy zobaczywszy rzucające cień zbliżające się światła, usłyszałam warkot silnika. Samochód zatrzymał się tuż obok mnie, szyba uchyliła się i usłyszałam:
-Wsiadaj, impreza się jeszcze nie skończyła.
~*~
Głośna muzyka dudniąca z głośników powodowała zawroty głowy. Neonowe światła raziły moje oczy, w klubie unosił się zapach potu i tytoniu. Pary ruszające się w rytm muzyki były niemal przyklejone do siebie. Alkohol lał się strumieniami a ja stałam jak kamień nie wiedząc co ze sobą zrobić. Poczułam jego chłodną rękę obejmująca moją, poszłam za nim. Nie byłam w stanie porzucić swojego strachu. Zajęliśmy stolik w rogu klubu i czekaliśmy na swoje drinki. Przyglądał mi się z twarzą pokerzysty. Emocje, czy wogóle takowe posiadał? Pochylił się z cwanackim uśmiechem w moją stronę, czego naprawdę chciał?
-Nie spinaj się tak bo ci stanik puści.
-Bezczelny.- prychnęłam patrząc prosto w jego oczy.
-Po prostu szczery.-odparł wracając na swoje pierwotne miejsce, nie spuszczając swojego wzroku choćby na sekundę.-Monica Clifford, prawda?-powiedział tępo podnosząc szklankę z moim Mountain Dew.
-Wydawało mi się, że ta szklanka jest wypełniona alkoholem który zamówiłam ja.-sakrkazm wylewał się z moich ust gdy patrząc na niego z niemal politowaniem zabrałam szklankę wprost sprzed jego bladych ust.
-Flirciara z Ciebie.
-Na pewno nie w stosunku do pana, panie Hemmings.-uśmiechnęłam się cwanacko popijając drinka.
-Nie jesteś dla mnie odpowiednia a jednak coś mnie do Ciebie ciągnie.- przejechał językiem po swojej dolnej wardze bacznie obserwując moją reakcję. Ani drgnęłam, nie zemną te numery.
-Po co mi to mówisz? Nie dobierzesz się do moich gaci tak czy inaczej.-posłałam mu zimne spojrzenie i energicznie wstałam od stolika kierując się w stronę parkietu. Gdy stałam już pośrodku morza par odwróciłam się by sprawdzić czy Hemmings ruszył za mną. Był taki przewidywalny. Czas się zabawić. Niemal sekundę później poczułam jego zimny dotyk na swojej talii, odwróciłam się w jego stronę obejmując jego szyję.-Musisz przestać być dwubiegunowy Luke, żadna dziewczyna na to nie poleci.-zaśmiałam się ciągnąc go dalej w tłum.
-Jesteś taka sama jak ja, wiesz najpierw tam, na imprezie u Anne tak się mnie wystraszyłaś, że kiedy mało cię nie pocałowałem wybiegłaś z domu, a teraz? Chyba sama dąrzysz do tego, żebym cię pocałował.
-Jeśli bym tego chciała zrobiłabym to sama, po co miałabym czekać na Twój ruch?- zaczęliśmy ruszać się w rytm dudniącej muzyki, świat/wariował od laserowych świateł wokół nas. Czułam się komfortowo przy nim mimo wszystkich obelg, którymi obarczali go ludzie. Kiedy po raz pierwszy rozmawiałam o nim z Annie stwierdziła, że musiałam upaść na głowę by chcąc spotkać się z nim a co najgorsza poznać każdy jego centymetr. Michael, mój brat, również go nienawidził. Co prawda nigdy nie podał mi powodu ale to negatywne uczucie po prostu było i dojrzewało w nim.
-Ty po prostu lubisz rollercoaster?-szepnął mi do ucha, dotykając przelotnie moich pośladków.
Kim tal naprawdę był Luke? Dopiero miałam się dowedzieć.
~*~
Następnego ranka obudziłam się obolała bo przetańczonej, szlonej nocy. Moja głowa strasznie ciążyła, a tuż po śniadaniu zaczęłam żałować, że do niczego między nami nie doszło. Może lubiłam od czasu do czasu żyć chwilą i nie myśleć o konsekwencjach ale nadal byłam zbyt grzeczna by na całego zaszaleć i zapomnieć o jutrze. Luke był pewnym siebie flirciarzem z bardzo egoistycznym podejściem do świata. Zmieniał swoje nastawienie w przęciągu sekundy. Często w ciągu kilku minut mieszał mi w głowie tak, że sama nie wiedziałam jaki ma aktualnie humor i czego tak naprawdę chcę. Manipulował mną ale jakaś część mnie tak źle pragnęła poznać choć jego cząstę, że nabierałam się na każdą jego zagrywkę. Oczywiście starałam się nie pokazywać mu tego co ze mną wyprawiał, a sarkazm i pyskate teksty miałam opanowane do perfekcji więc również potrafiłam się nim bawić niczym plastikową lalką Ken. Dobraliśmy się niemal idealnie. Początek naszej znajomości, możnaby powiedzieć zapowiadał się obiecująco lecz z ręką na sercu powiem, iż sama nie koniecznie wiem czego od niego oczekuję. Gramy w otwarte karty, podsycamy w sobie nawzajem podniecenie lecz i tak kończymy na niczym. Czy pod koniec wyląduję z nim w łóżku by oddać mu dziewictwo? Byłam rozdarta na dwie części niewiedząc jak utorować kontakt który rozpoczęliśmy wczoraj.
~*~
Długa przerwa obiadowa będąc szczerym była naprawdę nieznośnie długa. Męczyłam swój lunch w towarzystwie Annie i Ellen, które cały czas paplały o chłopaku imieniem Ashton, który tajemniczo pojawił się ma osiemnastych urodzinach mojej blond przyjaciółki. Popijając wodę zastanawiałam się dlaczego Luke nie odezwał się przez cały weekend, myślałam, że po tej imprezie nasza znajomość ruszy i naprawdę nie chciałabym się przeliczyć. Wiem, nie powinnam zostawiać tego tylko i wyłącznie w jego rękach ale on ma tak wielką potrzebę dominacji, że postanowiłam dać mu tę satysfakcję.
-Ziemia do Monici!- usłyszałam chichot machającej palacami przed moimi oczami Ellen.
-Tak, tak. Jestem z wami, a więc o czym była mowa?- zapytałam wracając do jedzenia swojej sałatki. Zdrowy tryb życia bywał męczący gdy wszyscy na około wkładali do ust frytki zamoczone w różnorodnych sosach.
-Dlaczego uciekłaś z mojej imprezy, kochanie ja wiem że nie znosisz tłumów gdzie znasz dziewięćdziesiąt procent twarzy ale to była moja osiemnastka!- miałam zamiar otworzyć usta wymyślając kłamstwo o złym samopoczuciu gdy głos za mną wyjął mi słowa z ust.
-Chyba ja powinienem za to przeprosić, no cóż wiecie dziewczyny- te hormony tak we mnie buzują, że nigdy nie wiadomo kiedy potrzebna mi będzie kobieta do rozładowania napięcia seksualnego! Ale nie martwcie się o swoją przyjaciółkę, Bóg zesłał nam prezerwatywy więc to naprawdę bezpieczy seks, żeby nasza kochana Monisia nie zaciążyła zbyt szybko- same rozumiecie. A więc przepraszam Was za Sobotę, a teraz wybaczcie porywam wam pannę Clifford po raz kolejny!- Luke złapał mnie za ramię gwałtownie podnosząc do pionu i odrazu ciągnąć w stronę głównego korytarza.
-Ale że co to miało być?- zapytałam oburzona czując jak cała w środku bulgoczę, takie żarty to nie ze mną.
-Spokojna twoja rozczochrana Monczi!- zaśmiał się nie przestając pędzić w nie określonym kierunku.
-Monczi? Cóż to za idiotyczny skrót!
-Ach, wolisz żebym zwracał się do ciebie per Pani?- spojrzał na mnie błagalnie na chwile zatrzymując się by odetchnąć.
-Nie, ale wymyśl coś lepszego.- burknęłam wyprzedzając go.-Tam właściwie gdzie zamierzamy się udać?
-Hm, dobre pytanie. Na sam początek zabieram cię na wagary, jeśli chodzi o dalszą część planu- bądźmy nieprzewidywalni.
~*~
Wylądowaliśmy na plaży blisko opery. Dochodziła pierwsza po południu więc słońce niemal nas przypiekało. Usiedliśmy na mokrym piasku bardzo blisko brzegu. Szum fal łagodził moje zszarpane nerwy więc mogłam nie podnosząc głosu zacząć rozmowę:
-Naprawdę chcesz uprawiać ze mną bezpieczny seks?-zaśmiałam się spoglądając w jego oczy.
-Kto wie?- zapytał pochylając się w moją stronę by ułożyć głowę na moim ramieniu. Czułam się naprawdę dobrze spędzając z nim te spokojnie upływające minuty. Czy naprawdę ludzie nie mogli dostrzec tej strony, którą ukazywał mi? Wszystkie sprawy były dla mnie nie do połączenia, dla większości ludzi był bezczelny i chłodny lecz dla mnie pokazywał jakąś część jego duszy, której chyba sam nie potrafił zrozumieć. W Sobotę był bezczelny i chamski by później stać się uwodzicielskim dupkie, a dziś? Dziś stał się zabawnym chłopakiem, którego mogłabym pokochać. Westchnęłam gęboko zamykając oczy. Oparłam ciążącą od natłoku myśli głowę na jego spoczywającej po mojej prawicy.
-Kim jesteś?
-Sam nie wiem Monica, sam nie wiem.- odpowiedział subtelnie obejmując moją rękę.
-Chciałabym cię poznać Luke, chciałabym żebyś się otworzył.- na te słowa Hemmings gwałtownie uniósł głowę i śląc mi smutne spojrzenie, poklepał swoje kolana jakby zapraszając mnie do siebie.
-Przytul mnie, proszę.-szepnął drżącym głosem. Niezgrabnym ruchem wgramoliłam się na jego kolana otulając go swoim ciepłem.
-Zaufaj mi.- powiedziałam cicho do jego ucha chcąc dodać mu otuchy.
-Wiesz, że nie mogę, ja nie ufam nikomu.
-Lecz...
-Cii, nie mów nic po prostu bądź tu ze mną. Pewego dnia mnie złamiesz, wiem o tym ale znamy się dwa dni i stałaś mi się zbyt bliska, przeraża mnie to jak nic innego na świecie się. Boję się tego co możesz mi dać i jak bardzo możesz mnie zmienić.
-Będę tu.
-Ale nawet jeśli mnie zmienisz nie będziesz w stanie naprawić tego co już zepsute, nie dasz rady naprawić starych pęknięć... Nawet jeśli będziesz chciała.
KONIEC CZĘŚCI I
Tak miło mi się na sercu zrobiło.... :)
OdpowiedzUsuńświetny !
OdpowiedzUsuńOmg brak słów porostu perfekcyjnie
OdpowiedzUsuńJEZUSIE, GDZIE DRUGA CZĘŚĆ?!?! TO JEST KCIEBDIDJFIWJFIBIGE UMARŁAM SOBIE ZNOWU
OdpowiedzUsuńŚWIETNE, GENIALNE, BOSKIE, ANIELSKIE, CUD, MIÓD I ORZESZKI HEHE
Na prawdę nie mogę się doczekać następnej części ejfiekfjfkejfkf *.*
bb ;] xx.
Booooże to jest meeega cuudowne <3 proszę dawaj szybko 2cz. bo nie wytrzymam !!! :)))
OdpowiedzUsuńNajlepsze. Kiedy 2 cz?
OdpowiedzUsuńAle świetne! Chcę już 2 część hdjdbkdkdkdk <3
OdpowiedzUsuńŚwietne! Po prostu takie... ugh nie umiem się wysłowić! Imię fajne wybrałaś xD
OdpowiedzUsuńCzekam na II część :)
@husaria1698
Super pomysł!
OdpowiedzUsuńTa ich relacja i wgl :)
Czekam na kolejną cz. ;)
@TheAsiaShow_xx
Hello :) Co tak długo ? Uwielbiam to i z niecierpliwością czekam na 2cz. :D
OdpowiedzUsuń