wtorek, 25 marca 2014

,,Johnny Ringo" by behindbarsxx

Przed Wami praca behindbarsxx! Totalnie się w niej zakochałam, mam nadzieję ża wam również się spodoba. :) 

~*~

This is your time, your life's flashing before your eyes.

Wracałem wtedy z przerwanego ulewą wieczornego spaceru. Deszcz bębnił głośno o chodnik, a kałuże chlapały na wszystkie strony pod naciskiem moich stóp. Nie widziałem za wiele; w powietrzu unosiła się gęsta mgła, czułem zbierającą się wilgoć. Co chwilę naciągałem na czoło kaptur, chociaż on i tak spadał i wystawiał moje wilgotne, brązowe loki na jeszcze większą kąpiel.
Skierowałem się do oświetlonej małą latarnią uliczki, w której mieszkałem. Była ona całkiem spokojna, nie działo się tu nic nadzwyczajnego. No może pomimo tego, że od czasu do czasu stara pani Norton wychodziła na środek ulicy i krzyczała do latarni, bo uważała, że to jej nieżyjący już wnuk.
Mój dom znajdował się zaraz naprzeciwko niskiego urwiska, z którego można było oglądać wspaniały widok zachodu słońca. Nie lubiłem tam przesiadywać, omijałem to miejsce szerokim łukiem. Kiedyś podczas zabawy w tamtejszych okolicach zaginął mój kolega ze szkolnej ławki. Nigdy go nie odnaleziono.
Nigdy nie zwracałem szczególnej uwagi na to dziwne miejsce, ale tego dnia nie mogłem uwierzyć własnym oczom.
W lekkiej poświacie mgły, na zboczu urwiska siedziała jakaś postać. Na pierwszy rzut oka pomyślałem, że to jakaś zjawa. Anioł bez skrzydeł albo tylko zwykłe złudzenie optyczne. Nic z tych rzeczy.
To była dziewczyna. Siedziała w samym środku ulewy i gapiła się przed siebie w pustą przestrzeń. "Wariatka", pomyślałem i zamknąłem za sobą drzwi.

And soon enough you will realize that this is goodbye.

Wyjrzałem przez okno. Oślepiły mnie promienie słoneczne, ale i tak dostrzegłem zarys tej tajemniczej postaci siedzącej nad urwiskiem jak gdyby nigdy nic.
Minął już ponad miesiąc od pojawienia się tej dziewczyny. Sytuacja powtarzała się dzień w dzień. Zawsze, punktualnie o czwartej po południu, pojawiała się w mojej uliczce, przechodziła obok mojego domu, po czym kierowała się na skraj urwiska. Siadała tam i siedziała dwie, czasem trzy, godziny. Bez jakiegokolwiek ruchu, oznak życia. Jakby na ten czas wyzionęła ducha.
Zacząłem zastanawiać się nad powodem jej częstych wizyt.
"Może prowadzi jakieś obserwacje przyrodnicze?"
"Nie, tu nie ma co obserwować."
"A może coś tu zgubiła?"
"Dałbym sobie spokój po dwóch dniach."
"A może..."
W pewnym momencie powiedziałem sobie "dość". Ciekawość zżerała mnie od wewnątrz, musiałem wiedzieć, co tak naprawdę robi ta dziewczyna. Można by było powiedzieć, że działała mi na nerwy.
Zarzuciłem na siebie kurtkę i opuściłem dom, kierując się w stronę urwiska. Uderzyły mnie te okropne wspomnienia, których doznawałem w tym miejscu.
Wszystkie blizny mojego serca nagle zaczęły jednocześnie krwawić.
Zacisnąłem mocno zęby i podszedłem do dziewczyny, robiąc trochę hałasu, żeby jej nie przestraszyć. Nie chciałem jej zabić, to oczywiste. Pragnąłem tylko dostać odpowiedzi na nękające mnie pytania.
- Emm... Przepraszam? Mogę się dosiąść? - zapytałem donośnym głosem. Dziewczyna nawet się nie ruszyła. Któryś dzień z kolei utkwiła wzrok w turkusowym kolorze morza i nie spuszczała go dopóki nie doszła godzina, w której opuszczała to miejsce.
- Halo? Słyszysz mnie? - spytałem głośniej. Może mnie nie słyszy?
A może nie chce nic słyszeć?
Postanowiłem usiąść obok niej. Spuściłem swoje nogi w dół urwiska i poczułem nagły przypływ adrenaliny. Tu było cholernie wysoko... Nie, nie miałem lęku wysokości. Po prostu cały czas myślałem, że to tylko małe wzgórze...
Myliłem się.
Odwróciłem wzrok od pustej przestrzeni pod moimi nogami i spojrzałem na dziewczynę.
Była bardzo piękna. Jej blada skóra obsypana piegami kontrastowała z ognistorudymi włosami i szmaragdowymi oczami. Jej twarz nie wyrażała żadnych emocji. Tylko powieki od czasu do czasu zamykały się i otwierały.
Próbowałem do niej zagadać, ale każda próba kończyła się niepowodzeniem. W końcu dałem sobie spokój i wróciłem do domu.

But what if I gave you a chance?


Przez cały następny miesiąc odwiedzałem tajemniczą dziewczynę na skraju urwiska. Próbowałem nawiązać z nią jakikolwiek kontakt, ale ona wydawała się być w transie.
Kiedy opowiadałem jej losowe zdarzenia z mojego życia oraz wymyślone fantazje o moich niezwykłych wyczynach, to albo spuszczała wzrok na swoje nogi, albo po prostu odchodziła. Fakt, nigdy nie byłem zbyt dobrym przyjacielem, ale starałem się najlepiej jak mogłem.
W końcu postanowiłem odpuścić. Pogodziłem się z myślą, że rudowłosa jest głuchoniema, albo ewentualnie ma mnie głęboko gdzieś.
Lecz odwiedziłem ją ten jeden, ostatni raz.
Wiatr znacznie się nasilił, więc zabrałem dla dziewczyny dodatkową kurtkę. Nie mogłem znieść tego widoku, kiedy marzła w cienkim swetrze i krótkich spodenkach.
Opuściłem dom i podszedłem do nieznajomej. Delikatnie zarzuciłem na jej ramiona moją kurtkę i usiadłem obok niej. Przez chwilę wsłuchiwałem się w szum fal, które odbijały się od skał.
- Zabierz to - usłyszałem melodyjny, niesłyszany dotąd głos. Po chwili kurtka wylądowała z powrotem w moich dłoniach, a ja ze zdumieniem wpatrywałem się w dziewczynę. Na jej uroczej twarzy zauważyłem malutki promyk uśmiechu, skryty w cieniu zasmuconej twarzy.
Oniemiałem z wrażenia.
- Masz zamiar dzisiaj mi coś poopowiadać? Wiesz, zbliża się szósta, za niedługo się stąd zmywam - powiedziała, spoglądając na mnie.
Totalnie mnie zamurowało. Poczułem, że moje serce zaczyna bić szybciej, jak przy morderczym sprincie. Nie wiedziałem jednak, czy mam się odezwać, czy pozostać w milczeniu.
- Nie? Dobrze. Tym razem ja ci coś opowiem - powiedziała ze spokojem dziewczyna i usiadła po turecku naprzeciw mnie. - Nazywam się Martha. Mieszkałam na obrzeżach Sydney z ojcem i starszym bratem. Nie byliśmy najbogatszymi ludźmi z tamtej okolicy, ale staraliśmy się jakoś utrzymać. Mój ojciec miał własną wypożyczalnię łódek, interes nawet nieźle się trzymał. Brat pomagał mu w tym biznesie. - Zatrzymała się na chwilę, spojrzała na morze i ciągnęła dalej: - Kiedy miałam siedemnaście lat zdarzył się straszny wypadek. Mój brat zginął podczas pożaru centrum handlowego, gdy próbował wynieść z płonącego budynku kilkuletnie dziecko.
Martha spuściła głowę i wbiła wzrok w swoje potłuczone kolana, ale kontynuowała dalej.
- Byłam z niego jednocześnie dumna i niesamowicie zła. Bardzo go kochałam. Był moim jedynym przyjacielem. Z ojcem nie potrafiłam znaleźć wspólnego języka, bo on ciągle zamykał się w sobie. Po śmierci swojego syna zaczął pić, palić, często nie wracał na noc do domu... Wracając, bardzo brakowało mi mojego brata. Nie spałam po nocach, tylko wspominałam wszystkie momenty mojego ciężkiego życia, przez które przebrnęliśmy razem. Chciałam zrobić wszystko, żeby wrócił... I nadarzyła się taka okazja...
Jej oczy momentalnie pociemniały, a pięści zacisnęły się mocno, jakby chciała powstrzymać się przed uderzeniem w coś.
- Była burzowa noc. Ojciec nie wrócił na noc, a ja siedziałam w salonie pod kocem i rozwiązywałam krzyżówki. Musiałam odbiec myślami od mojego brata, więc znalazłam sobie jakieś głupie zajęcie. Wtedy ktoś zapukał... Zdziwiłam się, bo przecież komu chciałoby się pofatygować do mojego domu w taką pogodę? Myślałam, że to ojciec, który miał wrócić z nocnej przechadzki. Nie, to nie był mój ojciec - Martha zaczęła nerwowo bawić się swoimi palcami. - To był on. Miał na sobie ten okropny, ciemny garnitur w kratkę z zakrwawioną białą chusteczką w kieszeni. Na głowie miał duży kapelusz, który przysłaniał jego twarz. To była najokropniejsza twarz, jaką kiedykolwiek widziałam. Cała w siniakach i bliznach.
Poczułem gęsią skórkę pod kurtką. O czym ona mówi? To są jakieś żarty, czy coś? Może ona też zmyśla tak jak zmyślałem ja i teraz chce się zrewanżować?
- Ale się uśmiechnął. Powiedział, że ma dla mnie propozycję nie do odrzucenia. - Dziewczyna zaśmiała się szyderczo. - Byłam taka głupia i naiwna... Oznajmił mi, że spełni moje jedyne marzenie, czyli przywróci brata do żywych. W zamian za coś, czego już nigdy nie można zwrócić. Za moją własną duszę. - Wzięła głęboki oddech i mówiła dalej: - To okropne uczucie. Jakbyś w ogóle nie potrafił nad sobą kontrolować, jakbyś był jego marionetką. W środku czujesz, jakby twoje zdradzieckie serce się paliło, zataczając coraz szersze kręgi. Nie masz na nic siły, ale on rozkazuje ci iść dalej, zrobić coś strasznego. Kiedy daje sobie spokój, nie ma czasu na odpoczynek. Wielu ludzi popełniło samobójstwo tylko dlatego, żeby się go pozbyć.
Zaczęło mi się kręcić w głowie, przed moimi oczami pojawiały się ogromne czarne kropki, brakowało mi tchu. Nie wiedziałem co o tym myśleć. To chyba jakieś nieporozumienie... Jaki w ogóle ma sens ta rozmowa? O co tu chodzi?
- Za niedługo odwiedzi także ciebie, Ashton - powiedziała cichym głosem rudowłosa i spojrzała w moje przerażone oczy. - Nie pozwól mu zabrać swojej duszy.
Po tych słowach dziewczyna wstała i skierowała się do odejścia. Moja reakcja była natychmiastowa.
- Czekaj! - zawołałem i zerwałem się na nogi. - Dlaczego mi to powiedziałaś? Kim ty w ogóle jesteś?
Na twarzy Marthy pojawił się szeroki uśmiech.
- Ja? Jestem już dawno martwa.

Wróciłem do domu. Ledwo utrzymywałem kontakt z otoczeniem. To co stało się kilka minut wcześniej... Co to właściwie było? Jaki to miało cel? Kim była Martha?
Z każdym pytaniem, które przychodziło mi na myśl, było jeszcze gorzej. Nie potrafiłem tego pojąć, ogarnąć tego wszystkiego umysłem. Nie wiedziałem o to chodziło w tej grze...
Zatrzasnąłem drzwi i rzuciłem klucze tuż obok jakichś gazet, które później przykuły moją uwagę. Co prawda, zawsze leżały tutaj, dopóki ktoś się nimi nie zainteresował. Jednak te były inne. Nie były dzisiejsze, miały datę sprzed kilku lat. Dokładnie z roku 2009.
Na okładce było wielkie zdjęcie rudowłosej dziewczyny, która trzymała w dłoniach dyplom w ramce. Miała przenikliwe, ciemnozielone oczy i twarz wysypaną piegami.
Nagłówek nad tym zdjęciem głosił:
Morze wyrzuciło ciało jednej z najlepszych studentek sydneyowskiej uczelni. Kiedy nastąpi koniec tajemniczych samobójstw?

You just have to sell your soul.


To była bardzo deszczowa noc. Przez kuchenne okno widziałem mieniące się pioruny, a chwilę później słyszałem ich głuchy dźwięk.
Siedziałem przy rodzinnym stole i zatapiałem się w treści ulubionej książki. Po mojej głowie nieustannie krążyły słowa Marthy. Wszelkie próby skupienia się szły na marne.
Minęło już prawie pół roku, odkąd widziałem ją po raz ostatni. Już nigdy więcej nie wróciła na skraj urwiska i nie gapiła się godzinami w wodę. Tak bardzo ciekawiło mnie dlaczego...
Nagle usłyszałem melodyjny dźwięk dzwonka. Włożyłem zakładkę między kartki książki i zamknąłem ją. Leniwym krokiem skierowałem się ku drzwiom. Słyszałem swoje własne kroki na posadzce, gdyż nikogo w domu nie było.
Chwyciłem za zimną klamkę i otworzyłem drzwi.
W pierwszych sekundach buchnęło na mnie zimne, wilgotne powietrze. Było ciemno, więc nie widziałem dokładnych rysów postaci, która była znacznie wyższa ode mnie. Miała na sobie ciemny garnitur z biało-czerwoną chusteczką i szeroki kapelusz, który zakrywał twarz. Obdarta dłoń sięgnęła do nakrycia głowy i z gracją je ściągnęła.
Pokiereszowana twarz wykrzywiła się w szerokim uśmiechu, a zakrwawione, wysuszone usta przemówiły grubym głosem:
- Pan Irwin?
Zabrakło mi powietrza w płucach. Pokiwałem tylko szybko głową ze strachem. Kim on jest? Skąd mnie zna?
- Och, świetnie się składa - przemówiła postać. - Moje nazwisko Ringo. Słyszałem ostatnio, że ma pan głowę zamieszaną ciągłymi pytaniami, tak? Doskonale. Każdy człowiek zasługuje na odpowiedzi. Mam dla pana ofertę nie do odrzucenia.
Ciemne oczy prześwidrowały mnie wzrokiem, a wyciągnięta do mnie dłoń trzymała kawałek papieru.
- Wystarczy tylko podpisać, a wszystkie pańskie pytania znajdą odpowiedzi.

7 komentarzy:

  1. WHAT THE . co to za koniec? omg. jak można imagina tak zakończyć. matko jestem w szoku.
    dziewczyno która to napisała - wow. to jest niesamowite, serio. do konca nie wiedziałam co się właściwie dzieje, a sama końcówka. no omg!
    @awmycake

    OdpowiedzUsuń
  2. ooooo fuck, bd druga częśc?

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowne! Cudowne! Cudowne! Tak strasznie się wciągnęłam, a tu nagle koniec?! Jak? Będzie 2 część?♥
    @Dj_Hemmo

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialne :)) <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeden z najlepszych imaginów który przeczytalam. wielki szacun dla autorki. mam nadzieję że kiedys pojawi się 2 część <3
    C

    OdpowiedzUsuń
  6. O JEJKU *-*
    NAJCUDOWNIEJSZY IMAGIN JAKI KIEDYKOLWIEK CZYTAŁAM *____*
    CHCĘ DRUGĄ CZEŚĆ <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Co za zakończenie wow rewelacja xx.

    OdpowiedzUsuń